Śledź mój Fanpage!

Filtr od Google czyli SEO reanimacja cz. 1 – SEOWAY na ratunek

12 listopada, 2013 11:04, komentarzy 10

za co filtr od google

Jednym z istotnych kanałów dotarcia do czytelników mojego bloga było SEO (Google Search). Niestety BYŁO. W dniu wczorajszym zobaczyłem w panelu moich fraz kluczowych, że jestem poza pierwszą setką – filtr od Google. Co dalej?

Szok nastąpił po otrzymaniu maila z Google Webmasters Tools. Dostałem tzw. filtr od Google, czyli karę, poprzez znaczne obniżenie moich pozycji, za stosowanie nienaturalnego linkowania do mojego bloga.

filtr od google

 

Tym samym straciłem ok. 70% ruchu z Google Search, a SEO stanowiło prawie 50% całego mojego ruchu. Boli.

Zasłużony filtr od Google?

Generalnie muszę przyznać, że byłem sporym ignorantem co do ostatnich informacji o zmianach antyspamowych w Google Search. Nie miałem do tego głowy i w ramach budowania „zaplecza” dla long-tail moich fraz kluczowych, kupowałem linki do każdego nowego artykułu w 2-3 katalogach SEO.

Koledzy mnie ostrzegali, ale brak czasu na zmiany spowodował małą katastrofę, która ma wpływ m.in. na przychody z moich usług. Wspomnę, że w ramach moich e-konsultacji, w przypadku SEO, pomagam dobrać odpowiednie frazy, ale nie zajmuję się bezpośrednio pozycjonowaniem, bo się na tym nie znam.

Co teraz?

Agencja SEO? Przykre doświadczenia

Rozwijać swoim kompetencji w SEO nie planuję. Pozostaje outsourcing. Co prawda blog pozycjonowałem sam, ale korzystałem już z usług agencji na rzecz niektórych moich e-produktów. Tutaj także było kilka katastrof. Jakie są powody?

  • Niechęć agencji do uzależniania wyceny zlecenia od wyników pozycjonowania.
  • Nawet jeśli część wynagrodzenia zależy od wyników to agencje windują wysokość tzw. abonamentu, który czasem stanowi 50-80% całego wynagrodzenia. Ta proporcja wskazuje jasno, że większość kasy idzie na „jakieś” działania, a mniejszość na pozytywne wyniki.
  • Zrzucanie winy na działania Google, pomimo, że z początkiem zlecenia było wiadomo co się święci, ale agencja zapewniała, że wie o tym i ma na to sposoby.
  • Brak systemowego podejścia agencji do działania SEO na rzecz klienta. „Daj nam zestaw fraz a my je wycenimy i spozycjonujemy”. Na tym się to kończy. Jednak pomoc we właściwym doborze fraz w kontekście oczekiwanego zaangażowania użytkowników na mojej stronie (po wejściu przez te frazy), czy też odnoszenie celi zlecenia do przyszłego ruchu na witrynie klienta, to rzadko spotykane aspekty, które porusza taka agencja na początku współpracy. Ktoś powie, „ale taki mamy zakres usług!”. Ok, ale SEO to nierozerwalna część marketingu i systemowe spojrzenie na takie zlecenie to jest to czego bym oczekiwał od dobrej agencji. Szczególnie od agencji marketingowej, której jedną z usług często jest SEO. Jeśli agencja widzi, że wybór fraz jest zły, ale nawet nie omieszka o tym poinformować klienta, to jest to dla mnie bardzo niska jakość usług. Systemowość to jest to czego wymagam w dzisiejszych czasach od każdej firmy, bo wiele działań wiąże się z innymi i nie można robić czegoś w całkowitym oderwaniu od reszty. Nawet jeśli muszę dopłacić.
  • Nieumiejętność komunikacji z klientem, który nie jest specjalistą SEO. Znam agencje, które mają świadomość mojego lamerstwa, ale potrafią tak prowadzić komunikację, że mogę się czegoś nauczyć, jednocześnie na zaśmiecając głowy mega-szczegółami metodologicznymi. Są też tacy usługodawcy (najczęściej freelancerzy w moim doświadczeniu), którzy zakładają, że wiem to samo co oni i na zapytanie ofertowe piszą mi takie elaboraty specjalistyczne, że już nawet nie pytam o cenę, tylko się żegnam. Nie chce się męczyć w przyszłości.

Jednak bez outsourcingu się nie obejdzie. Kogo wybrać i jak korzystnie ustawić warunki zlecenia SEO dla mojego bloga?

SEOWAY.PL, czyli uczestnik szkolenia chce pomóc…

Na jednym z moich szkoleń ze Zwinnego Zarządzania Projektami IT, udział brało kierownictwo SEOWAY.PL . Po szkoleniu odbyliśmy kilka rozmów o moim zleceniu dla nich w ramach moich e-produktów, ale były to dalekie plany. Po mojej publikacji o filtrze bloga (fanpage), napisali do mnie z propozycją usługi SEO – barter.

seoway - pozycjonowanie

Pokrótce umówiliśmy się, że nie będę nic płacić za pomoc w odblokowaniu filtra i uzyskaniu jeszcze większego ruchu z SEO niż wcześniej. W zamian ja w cyklu artykułów opiszę te działania w ramach swojego bloga. Jeden wpis miesięcznie.

Dla SEOWAY to reklama, dla mnie darmowa usługa. Do tego umówiliśmy się na transparentność opisu wszystkich działań, co dla mnie jest dodatkową korzyścią. Jeśli chłopaki „dadzą ciała”, to będzie to także opisane w cyklu. A to chyba nie jest najlepszą reklamą. Dlatego wierzę, że będą się starać.

Dodatkowo intuicyjnie cieszę się ze współpracy z nimi, bo mają mocno innowacyjne produkty dla SEO. Sprzedają oprócz usług pozycjonowania, hosting oraz automat do budowy zaplecza SEO, gdzie masowe budowanie blogów i ich późniejsze zarządzanie opartych o WordPress jest bardzo ułatwione.

Jaki plan Panowie?

Odnosząc się do wcześniej wymienionych minusów przy współpracy z agencjami SEO, powiedziałem chłopakom, że oczekuję podejścia systemowego. Nie tylko umówienie się na pozycjonowanie podanego przeze mnie zestawu fraz, ale także całościową optymalizację pod kątem zwiększenia ruchu.

Po wymianie kilku maili powstał wspólny plan:

  1. Wyjście z filtra:
    -> Usunięcie spamowych linków
    -> Zgłoszenia do disavow ewentualnych linków, których nie można usunąć

    -> Napisanie wniosku do Google
    -> Jeśli b

    ędą jakieś zastrzeżenia od Google – powtarzamy powyższe czynności od początku
    -> Jeśli nie będzie zastrzeżeń to czekamy na usunięcie filtra

  2. Optymalizacja bloga (mój stoi na WordPress):
    -> Instalacja wtyczek SEO i ich właściwa konfiguracja
    -> Optymalizacja kodu (m.in. znaczniki title, h1, h2, na stronie głównej i podstronach)
    -> Optymalizacja artykułów pod konkretne słowa kluczowe
    -> Optymalizacja prezentacji moich treści w wynikach wyszukiwania np. poprzez prezentację avatara G+ w Google Search oraz wyświetlanie ocen artykułów
  3. Analiza konkurencji: dobór tematyki, oczywiście po konsultacjach ze mną aby utrzymać jakość wpisów i tematykę „w ryzach”.
  4. Optymalizacja moich wpisów gościnnych na innych blogach, na tyle ile się da (link-building).
  5. Short-tail SEO: wzmocnienie pozycjonowania fraz dla domeny głównej, np. fraza „startup”.
  6. Long-tail SEO: wzmocnienie pozycjonowania fraz z artykułów poprzez rozważny link-building.

Powyższe tylko po części jest chronologiczne, bo niektóre działania będą wykonywane równolegle. Jednak dla mnie najistotniejszy był CEL. Jak go zdefiniować? X fraz kluczowych co najmniej w TOP5? Nie, to już przerabiałem. A może w ramach podejścia systemowego taki CEL: do 1 marca 2014 r. uzyskanie ruchu z Google Search (o odpowiedniej jakości) na poziomie 10.000 UU miesięcznie! (obecnie po filtrze 2.000 UU mies.) Oczywiście już na samym początku uświadomili mi, że dużo będzie zależało też ode mnie. Będę musiał znacznie częściej publikować odpowiednie artykuły co nie jest prostą sprawą… Zgodziliśmy się.

Bierzemy się do roboty i zaczynamy od usuwania filtra.

Czy chłopakom uda się dojść do celu i pokazać, że dobry usługodawca potrafi? Czytajcie kolejne wpisy z cyklu SEO reanimacja!

http://productlabs.co/wp-includes/SimplePie/XML/Declaration