Śledź mój Fanpage!

Nie idź na studia! Żyj na poziomie po zawodówce internetowej :)

19 września, 2012 08:00, komentarzy 79

po zawodówce

Bezsens studiowania na niektórych kierunkach IT czy na zarządzaniu i marketingu może sięgać sufitu. Jak powiększyć swoją szansę na dobrą pracę o 1000 % i oszczędzić 4,5 roku? Czy nie lepiej przeszkolić się np. w Internecie, z wąskiej specjalizacji i mieć wiedzę jak „po zawodówce”?

W Polsce mamy już prawie 4 mln magistrów. 10% z nich nie ma pracy. Wśród świeżych absolwentów prawie co trzeci jest bezrobotny. Liczę wyłącznie osoby rejestrujące się w UP! Powodem jest m.in. polska edukacja. Produkcja bezrobotnych to ich główne zajęcie.

W ostatnim moim tekście na Antyweb przedstawiłem sposób na półroczne przeszkolenie się w zawodzie front-end developera. Były głosy pozytywne i negatywne. Jednak przedstawiony sposób działa, bo go „przetestowałem” na kilku osobach (nietechnicznych), które dziś zarabiają grubo ponad średnią krajową. Sposób:

  • przejście kursów Codecademy.com i CodeSchool.com, w zakresie HTML, CSS, JavaScript (bez programowania obiektowego), JQuery, SASS, Twitter Bootstrap (2 miesiące),
  • darmowa pomoc startupowcom w tworzeniu szablonów dla ich serwisów,
  • zbudowanie na tej podstawie portfolio, gdzie serwisy istnieją w sieci, ewentualne zebranie rekomendacji,
  • uczestnictwo w grupach i blogach specjalistów front-end, często ludzi, którzy nie są wyłącznie po zawodówce internetowej,
  • napisanie CV, wyszukanie ofert, także za granicą (np. http://jobsearch.monster.co.uk/jobs/?q=html&cy=uk),
  • zgłoszenie się na rozmowę i w razie powodzenia rozpoczęcie pracy.
To oczywiście przykład, który łatwo mi było napisać bo sam kiedyś byłem koderem HTML/CSS. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie stworzyć takie sposoby dla e-marketingu, e-PR, back-end developerów (http://devbootcamp.com/ – 90% osób po kursie dostało pracę ~$80.000/year). Doświadczenie na pewno jest ważne, ale właściwie przekazana wiedza zwiększa kilkakrotnie szanse na rynku pracy, bo z dobrą wiedzą doświadczenie mogę zacząć zdobywać sam np. w ramach własnej działalności gospodarczej (DG). Aby spróbować DG nie muszę mieć 10 lat doświadczenia. Sam przepracowałem już 13 lat w Internecie i nie sądzę aby każdy musiał przejść tyle samo aby wiedzieć to co ja.
Oczywiście nie wszyscy planują pracować w Internecie, ale każdy może spróbować. Nawet na nietechnicznych kierunkach dostępnych np. na serwisach Coursera, Lynda, ShowMe, KhanAcademy…

Co po zawodówce w necie, a co po studiach informatycznych?

Wielu oburzyło się na stwierdzenie „nie idź na studia informatyczne”. Ok, zwracam honor. Nie wszystko jest tak proste jak bycie front-end developerem. Jednak warto zapytać samego siebie przed takimi studiami, co chcę potem robić. Jeśli chcesz pracować przy systemach SAP, CRM, ERP lub oprogramowaniu sterowników sprzętu – zgoda, tu ścieżka jest trudniejsza.

Jeśli jednak planujesz działać np. w Internecie, a dokładniej w szeroko pojętym Social Media, to w moim przypadku widziałem na swoich studiach (kierunek: e-biznes) ciężkie zaległości jakie miały osoby prowadzące zajęcia. To samo tyczy się kierunków z parafii „zarządzanie i marketing”. Jeśli np. planujesz robić aplikacje w Ruby on Rails, wystarczy wspomniany Dev Bootcamp z US. Spędzasz 9 tygodni na nauce zamiast 5 lat.

Korzyści ze studiowania (argumenty adwersarzy)

  • zdobywanie kontaktów na przyszłość,
  • zdobywanie wiedzy kontekstowej,
  • nauka pracy grupowej i komunikacji,
  • ostatni czas na imprezy,
  • podróże.
Po zawodówce jestem nikim

…a po zawodówce jestem nikim 🙂

Jeśli chodzi o networking, w moim przypadku cała paczka znajomych poszła w zupełnie różnych kierunkach po studiach, więc te kontakty nie przydały mi się za bardzo w biznesie. Poza tym w trakcie i „po zawodówce w sieci” mogę również zdobywać nowe znajomości na imprezach i konferencjach branżowych.

Kolejna rzecz – zdobywanie wiedzy kontekstowej jest przydatne, jeśli określony zostanie cel, któremu ona służy. W moim przypadku 90% studenckiej wiedzy było zbędne. A nauka wspólnej pracy w grupie i komunikacji na studiach to mit. 1 pracuje, reszta się obija bo case, nad którym pracują jest często abstrakcyjny i mało interesujący. Imprezy i podróże w czasach kiedy „po zawodówce internetowej” często możemy pracować online, nie jest jakąś super zaletą.

A co po zawodówce internetowej, kiedy wcześnie zaczynasz pracę?

  • wąska specjalizacja, odrzucanie zbędnej wiedzy,
  • praca grupowa na gorąco,
  • poznawanie świata poprzez poznawanie prawdziwych potrzeb ludzi (poprzez świadczone czy tworzone usługi/produkty),
  • nauka odpowiedzialności,
  • lepsza wiedza o projektowaniu ścieżki zawodowej.

W obiegu jest też parę kwestii ogólnych co do potrzeby studiów:

  • „musisz się wysilić i robić coś poza zajęciami, aby budować swoją wartość” – ja pierd… i to ma być uzasadnienie tego, że 90% zajęć to fikcja? To po co studia, z takim tłumaczeniem wolę być robolem po zawodówce!
  • Niemcy do dzisiaj się dziwią, że ludzie w Polsce robią doktorat od razu po studiach, ba, studia od razu po liceum; najpierw popracuj, później rób doktoraty, to jest ich podejście,
  • „studia to po prostu fajny kawałek życia” – ok, tylko wtedy powiedzmy sobie jasno, że studia to taka kolonia dla nastolatków, gdzie wykłady to tylko przykra przerwa w zabawach i grach,
  • „ale moje studia były super!” – gratuluję, jesteś w dużej mniejszości, ale jak dalej będziemy bazować na wyjątkach to średni poziom naszego szkolnictwa dalej będzie mierny,
  • „wiedza kontekstowa jest ważna, nawet jeśli nie przydaje się w pracy od razu” – od razu nie? To zapomnisz ją wkrótce, albo świat tak się zmieni, że już wszystko będzie nieaktualne, albo najlepiej od razu zostań pracownikiem naukowym,
  • „musisz wiedzieć po co idziesz na studia” – ok, ale uczelnie też powinny komunikować bardzo jasno jaki jest cel ich studiów. Np. „możliwe zawody po naszym kierunku to: X, Y, Z. Po zakończeniu naszych studiów 30% dostało pracę w pierwszym roku”, itd. Uczelnie tez muszą być świadome po co istnieją, a nie zrzucać wszystko na 19-nastolatków,
  • „studia to świątynia wiedzy” – zgoda, ale nauczmy się jak fajnie przetwarzać te wiedzę i sensownie rozdawać innym.

Mój cel studiowania – praca!

Nie prowadziłem badań ile osób tak odpowie odnośnie celu studiów. Wśród znajomych 100%. Wśród nich 80% mówi, że studia nie przydały się im w poszukiwaniu pracy. Kilku zaprosiłem do mojej „internetowej szkółki”. A pomimo, że np. skończyli psychologię, teraz, po zawodówce z kodowania html/css, pracują przy moich projektach i u innych pracodawców!

Może żeby nie negatywizować na maksa, z których szkół Wy jesteście zadowoleni, jak Wam się przydały w zawodzie? Ja np. super wspominam studia podyplomowe na PWr, na kierunku Zarządzanie Projektami, prowadzone przez firmę GetManager.pl.

Obecnie uczę się zarządzania e-produktami. Wyłącznie w Internecie. Korzystam z materiałów i kontaktów z lepszymi ode mnie. 🙂

Zapraszam do wpisu o moim projekcie szkoły internetowej lub bezpośrednio na Codemy.pl.